Sponsorzy bloga
Reklama na blogach
Blogvertising.pl
website stats Ekomiko - Bądź EKO - Dołącz do EKOGANGU imperiumreklamy.com Centrumreklamy.com
Blog > Komentarze do wpisu
między ciszą a ciszą - słowa się kołyszą

Czuję, że nie powinnam robić rzeczy na które mam ochotę. Czuję, że muszę się pytać i liczyć ze wszystkim co on może sobie pomyśleć. Czuję, że nie jestem w stanie być sobą jakbym miała jakieś straszne blokady w głowie. Czuję, że nie mogę też powiedzieć tego co czuję bo będę niezrozumiana, myśląc to piszę, bo tak przecież najprościej, zapisać, przeczytać spojrzeć jakby z boku, dać się samej sobie ocenić, bo przecież znam rozwiązanie ale muszę je odnaleźć, będąc małą dziewczynką w głowie nie znajdę dorosłej odpowiedzi, dlatego wysyłam do siebie list, piszę co mnie boli i czytam sprawdzając czy aby nie popełniam błędu, co w takiej sytuacji powiedziałabym do siebie gdybym mogła...czuję że jestem wściekła, smutna, niezrozumiana, czuję, że mi źle więc pisze, że mi źle...

- przyszedł pocałował mnie... jak zawsze cudowanie, nieprzewidywalne i czule...swoimi nieprzyzwoicie miękkimi ustami, miękkie usta okolone zarostem który walczy z delikatnością raniąc moje usta... kocham te jego pocałunki... kocham i ten jeden

- a ja znów pomyślałam, że może chce mnie uspokoić, żebym nie myślała, że odejdzie... co za straszne myśli, potworne, jakby wszystkie najgorsze naraz na temat tego co będzie, co być może..

- pocałował, spojrzał na komputer i zapytał - co piszesz (eng.)?...

- westchnęłam - naprawdę niechcący, jakby od niechcenia westchnąć chciałam, że takie tam ale bardziej westchnąć chciałam w myślach, nie na pokaz - jednak z moich ust wydał się dźwięk westchnięciu niepodobny, dźwięk mówiący wszystko, dźwięk który nie potrafił skłamać, dźwięk powiedział

- i tak odejdziesz...

...

- odszedł... - odszedł jakby obrażony do kuchni, odszedł bo nie zrozumiał...

- idę do niego...

- nie odchodź, nie odchodź nie odchodź krzyczała moja głowa - krzyczała rozrywając czaszkę, rozwierając oczy i zaciskając członki, przytulona owinięta ramionami i ciałem skupiona w nim, głowa na ramieniu zwieszona - nie odchodź zdawało się mówić całe moje ciało, nie odchodź nie zostawiaj - lecz usta milczały, nie wypowiedziały słów, nie błagały nie kajały się...

- przytulił, utulił mnie jak nigdy wcześniej, spokojnie coraz mocniej i czulej, całą dłoń rozwarł na plecach, ja w środku gotująca wrząca, serce wyrywało się do niego, dwa razy szybciej niż zwykle -on spokojny, pełny harmonii, wciął w ręce, bez obaw, z przekonaniem... mówił patrząc w oczy bez słów, że kocha, że mu przykro, że nie wie nawet co mógłby zrobić, bo nie rozumie... nie mówiąc nic, powiedział tysiąc słów... i jakby zdjął z moich ramion ciężar który nosiłam już kilka dni, zdjął i zrobiło mi się lekko, inaczej, cudowniej...

- kocham... choć nic nie mówię... bo nie potrzeba 

[będę może miała okres... pewnie będę miała]

niedziela, 07 września 2008, nie.libertynka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Libertyn, *.torun.mm.pl
2008/09/08 21:03:57
Odchodzenie ... naturalna sprawa .. jak narodziny smierc ... ale ciezko sie tego nauczyc .. bardzo ciezko