Sponsorzy bloga
Reklama na blogach
Blogvertising.pl
website stats Ekomiko - Bądź EKO - Dołącz do EKOGANGU imperiumreklamy.com Centrumreklamy.com
Blog > Komentarze do wpisu
Na jakiej zasadzie dobieramy się w pary?

"Artur Włodarski: Na jakiej zasadzie dobieramy się w pary?
Dr. Bogusław Pawłowski: Teraz to już nauka. A wcześniej wszystko było takie proste. O wiele więcej mężczyzn brało pierwszą wolną. Znacznie więcej kobiet zostawało z pierwszym chętnym. Przynajmniej do czasów nowożytnych.

Nie byliśmy wybredni?
Nie mieliśmy wyjścia. Żyliśmy w kilkudziesięcioosobowych grupach. Liczba potencjalnych partnerów była ograniczona. Często zdarzało się, że młody chłopak "miał do wyboru" tylko jedną dziewczynę, bo z innymi, niezajętymi, był spokrewniony. Wybrzydzając, mógłby stracić i tę jedyną szansę. Dlatego mężczyźni są o wiele mniej wybredni niż kobiety.

Od kiedy mężczyźni mogą wybrzydzać?
Od niedawna. Jeszcze przed odkryciem uprawy roli wszystkich ludzi było tyle, ile teraz mieszka w Polsce. Ćwierć miliarda witało nadejście naszej ery, a pełny miliard pękł dopiero w roku 1600. To znaczy, że więk-szość ludzi miesiącami nie widziała obcych. Życie w aglomeracjach jest dla nas całkiem nowym doświadczeniem. I trudnym. Szczególnie dla mężczyzn. Kobiety z ewolucyjnych względów mają większą łatwość wyboru. Poeta Paul Geraldy nie bez słuszności mawiał, że to kobieta wybiera mężczyznę, który ją wybierze.

Dlaczego mężczyznom jest trudniej?
Za duża podaż. To proste. Proszę postawić się w sytuacji mieszkańca Bieszczad. Ma co najwyżej kilka dziewczyn do wyboru, spotyka je często i wie o nich wszystko. Przyjeżdża do miasta, na przykład Rzeszowa, a tu wszędzie nowe twarze. Tyle kobiet i co jedna, to atrakcyjniejsza. Którą wybrać? Instynkt podpowia- da mu: bierz tę i tę oraz tę. Nie możesz zmarnować żadnej okazji! A on jest skołowany, bo znalazł się w sytuacji, do której nie przywykł. Po trosze cały gatunek męski przeżył taką ewolucyjną wyprawę z Bieszczad do Rzeszowa. Zbyt mocno pobrzmie- wa w nas jeszcze echo dawnych czasów.

Może dlatego wciąż tak dużo mężczyzn żeni się z dziewczynami z sąsiedztwa, jakby nie można było gdzieś dalej poszukać sobie osoby na całe życie.
Po sąsiedzku dobierają się nie tylko w małych wsiach i miasteczkach. Kiedy przebadano mieszkańców miast leżących nad Renem, to okazało się, że prawdopodobieństwo związania się z kimś zza rzeki jest znacznie mniejsze. U progu XXI wieku rzeka nie powinna stanowić żadnej przeszkody. A jednak."

 

Czyli jednym słowem moi kochani, mój sziązek-nie-związek z Niemcem nie ma prawa bytu, raz że kolega mieszka na drugim końcu tych Niemiec.... fajnie że jest internet ale to nie wystarcza,... a dwa że on mieszka w małym mieście i zwyczajnie przyjechał do Polski od razu do Warszawy, gdzie zatrzęsienie kobiet było niewyobrażalne... rozumiem że głowa mu się z lekka skołowała i wprawdzie wybrał mnie ale teraz gdy wrócił do swojej małej mieściny znów nie ma takiego wyboru...a mężczyźni nie są monogamiczni... zresztą kobiety tym bardziej jak mnie się zdaję!

 

czwartek, 15 lutego 2007, aniolmroku

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/02/15 10:41:59
Widzisz jak nam cieżko? Jacy jesteśmy skołowani? :-))
-
2007/02/15 12:33:42
Morał z tego taki, że trzeba od czasu do czasu pojechać do Rzeszowa ;)
Cholera, ja tam jeszcze w życiu nie byłem...
-
2007/02/15 12:36:10
to może trzeba zorganizować ogólno blogowa wycieczkę do rzeszowa ;)